Dzieciaki w Kenii

mapka KeniiPodczas pobytu w Kenii postanowiliśmy odwiedzić szkołę na prowincji. Wybraliśmy małą wioskę niedaleko miejscowości Kagio, niedaleko najwyższej góry i wulkanu w tym kraju (Mount Kenya powyżej 5000m).

W szkołach kenijskich udziela się sporo młodych wolontariuszy z Europy. Dzięki naszej koleżance dowiedzieliśmy się o tej placówce i mieliśmy szansę odwiedzić tę szkołę.

 

Warunki w szkołach są ciężkie: małe drewniane ławki (jak u nas 100 lat temu), budynki są nieszczelne i nie chronią dobrze przed wysoką temperaturą. Kompleks został zbudowany w większości z blachy (zdjęcia poniżej).

Dzieci muszą płacić za edukację. Nauczyciele powiedzieli nam, że rodzice płacą na semestr około 30 euro za podstawówkę. Chociaż nam nie wydaje się to dużo, zarobki w Kenii są kilkakrotnie (jeśli nie kilkanaście) razy niższe i uzbieranie takiej kwoty dla niektórych staje się tam niemożliwe (sporo dzieci nie uczęszcza do szkoły). Na zdjęciu niżej dwie dziewczynki wracają ze szkoły do domu. Przy okazji zobaczcie, jak wygląda wieś w Kenii.

DSC07852

Nauczyciele w Kenii nie są w najlepszej sytuacji. Ich zarobki wynoszą około 85 euro miesięcznie (w odwiedzonej przez nas szkole). W dodatku muszą mieć studia wyższe (w wielu krajach Afryki nauczyciel nie musi studiować na uniwersytecie). Zwykle dostają pracę z dala od domu rodzinnego i przenoszą się ze swoimi rodzinami do domów wybudowanych przy szkołach. Typowy dom dla nauczyciela przy szkole to jeden pokój 15m2. Kuchnia i toalety wspólne na zewnątrz, przy czym nie ma żadnych pryszniców, a gotować można jak się rozpali ognisko.

W odróżnieniu od dzieciaków z Europy, młodzi Kenijczycy są bardziej otwarci i widząc obcych, nie boją się – biegną do Ciebie i przypatrują się z zainteresowaniem (nieraz dziewczynki głaskały moje włosy i dziwiły się, jak one mogą być takie gładkie). Kiedy zagadujesz i przebywasz z nimi dłuższą chwilę, mają wielką potrzebę złapania białego za rękę 🙂 Na początku sprawdzają, czy poprzez dotyk zmienia się nasza barwa skóry 🙂

DSC07856

Ulubioną zabawą dzieciaków jest pchanie opony od samochodu przed siebie – proste i wymaga biegania 🙂 O dziwo, nie nudzą się tym szybko.

Naszym zadaniem w szkole było prowadzenie lekcji wf-u i zajęć artystycznych. Podczas kiedy ja fotografowałam, moja ekipa malowała dzieciakom twarze. Wyniki ich pracy poniżej.

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s