Kigali > zadziwiająca stolica

Całkiem szczerze – jeszcze żadne miasto nie wywołało we mnie tylu emocji co Kigali. Stolica malutkiego kraju w Środkowej Afryce, otoczonego wielkim Kongo, Ugandą, Tanzanią i równie malutkim Burundi. Ta stolica Ruandy, w której w 1994 roku miało miejsce jedno z największych ludobójstw w historii.

DSC09459

Jak zwykle z wieloma stereotypami w głowie (no wiecie, stereotypy o Afryce) po wkroczeniu na teytorium Ruandy doznałam szoku. Jaki piękny, zielony i zadbany kraj! Pierwszym miejscem była właśnie stolica tego kraju – Kigali.

DSC09507

Pierwsze wrażenie > jakieś bałkańskie miasto?

DSC09463

Zbliżając się do centrum stwierdziłam: nie, to jakaś finansowa stolica – mały Frankfurt?

DSC09462

Sami mieszkańcy Ruandy nazywają swoja stolicę małymi Niemcami w sercu Afryki. Całkowicie się zgadzam! Miasto jest przesadnie zadbane. Zero śmieci na ulicach (jak ktoś śmieci to płaci duże kary finansowe), ludzie ubierają się elegancko, chociażby w celu pokazania, że dobrze im się powodzi (nawet jeśli nie do końca jest to prawdą). Ludzie nie są też tak krzykliwi i ekspresywni w porównaniu do swoich sąsiadów. Stwierdzenie, że cała Afryka jest taka sama to jak porównanie Wielkiej Brytanii z Albanią (najbliżsi narzekają na moje porównania, więc jak nie wyszło to przepraszam).

DSC09487

Samochody jeżdżą spokojnie i przestrzegają przepisów (dla nas to normalne, że ich przestrzegamy – dla Kenijczyków czy mieszkańców Ugandy nie jest to już takie oczywiste 😀 ). Jadąc mototaxi trzeba zakładać kask (nawet w Polsce chyba nie trzeba?) i na motocyklu może jechać tylko 1 pasażer (widzieliśmy raz w Ugandzie na 1 motocyklu łącznie 6 osób – można? można!).

DSC09469

Opisując Kigali pod względem geograficznym – wszędzie górki. Miasto położone na zwykle łagodnych wzgórzach, poprzecinanymi strumykami i wąskimi rzekami). Praktycznie wszędzie gdzie by się nie było w stolicy, można pokonać kilkaset metrów w górę i cieszyć się niezwykłym widokiem na inne wzgórza okalające miasto. Oczywiście nic nie jest tak piękne, jakby się miało wydawać. Jak to bywa w mieście – są biedni i są bogaci. Na zdjęciu poniżej piękne wzgórze a na nich osiedla tych biedniejszych.

DSC09481DSC09467

Miasto bardzo szybko się rozwinęło po ludobójstwie z 1994 roku. Większość ulic jest pięknie wyasfaltowana, dużo sklepów i usług, centrum z biurowcami, świetnie wyposażone hotele. O dobrej sytuacji niektórych mieszkańców w mieście mówią również ceny, ponieważ wcale nie jest to tanie miasto. Ruanda znana jest również w regionie jako kraj wolny od korupcji (nie jest to do końca prawdą – jak twierdzi kilku mieszkańców kraju). Niemniej jednak, jako kraj kochający wszelki porządek, mieszkańcy nie sięgają chętnie po nielegalne środki.

Poniżej muzeum Ruandy – można dowiedzieć się dosłownie wszystkiego o tym kraju – geologia, flora, fauna, polityka, ekonomia. Ruanda ma najlepiej rozbudowaną bazę turystyczną ze wszystkich krajów Afryki środkowo-wschodniej, a muzea ‘powalają na kolana’. Spędziłam w tym budynku 3 godziny i nadal miałam pytania.

DSC09489

Ja wiem, że Ruanda jest kompletnie nieznanym w Polsce celem turystycznym. Mimo wszystko bardzo bardzo polecam. Żeby jeszcze bardziej zachęcić, napiszę wkrótce o Ruandzie jeszcze więcej 🙂

Jak się porozumieć w Afryce? Czyli co z tym angielskim

Jak się porozumieć w Afryce? Czyli co z tym angielskim

Jestem dumna z Afrykańczyków. Poziom edukacji w ich krajach stoi niestety na niskim poziomie, a oni naprawdę świetnie sobie radzą.

To nie jest tak, że jedziesz do Afryki, próbujesz coś kupić w sklepie i kompletnie nie możesz się dogadać ze sprzedawcą. Prawie wszyscy w Afryce Wschodniej porozumiewają się w języku angielskim! Zaryzykuję nawet i powiem, że idzie im lepiej niż nam, Polakom. W mieście mówią często płynnie, na wsi komunikatywnie, ale znają angielski i można się też porozumieć daleko na prowincji (nawet ludzie nie uczęszczający do żadnych szkół znają podstawowe zwroty).

Stereotyp z trudnościami w dogadaniu się w Afryce trzyma się jeszcze chyba początków kolonializmu, kiedy Europejczycy wkraczali do wiosek i mogli się porozumieć jedynie za pomocą rąk i gestów. W okresie kolonizacji obowiązywał język angielski – gazety, telewizja, wszelkie reklamy w mieście po angielsku. Tak zostało do dziś, czułam się właściwie jak w kraju anglojęzycznym (gazety, telewizja są teraz częściowo w języku angielskim i częściowo w językach lokalnych) – przy okazji mogłam się wreszcie czegoś nauczyć.

Kolonizacja Afryki Wschodniej: Kenia i Uganda zostały skolonizowane przez Wielką Brytanię, później do tej dwójki dołączyła Tanzania (wcześniej niemiecka kolonia). Ruandę przywłaszczyły sobie Niemcy, ale po wkroczeniu Belgów, Ruanda i Burundi stały pod belgijskimi rozkazami. Wydarzenia te mocno ukształtowały zdolności językowe Afrykanów i mój subiektywny ranking poziomu angielskiego w Afryce Wschodniej wygląda tak:

  1. Kenia (najlepszy angielski)
  2. Uganda (niewiele odbiega językowo od Kenii)
  3. Tanzania
  4. Ruanda (daleko tylko z powodu języka francuskiego, gdyby nie francuski narzucony przez Belgów, ludzie w Ruandzie przywiązywali by pewnie większą wagę do angielskiego)
  5. Burundi (nie byłam, ale spotkaliśmy parę osób z Burundi i opowiadali, że wszystko jest tam po francusku)

Zauważyłam kilka prawidłowości. Ludność w danym kraju mówi tym lepiej po angielsku:

  • im bardziej rozwinięty kraj, otwarty na wszelki handel czy inwestycje z zagranicy
  • im lepsze stosunki dyplomatyczne z innymi państwami; co oznacza więcej ambasad, organizacji pozarządowych, programów dla wolontariuszy – czyli większy napływ obcokrajowców
  • im lepiej rozwinięta infrastruktura turystyczna, przyciągająca więcej turystów
  • im dłużej kraj pozostawał kolonią brytyjską